poniedziałek, 28 września 2009

Praha, ach ta Praha...

Tak naprawdę to że to Praga, To mogło być jakiekolwiek inne miasto,
liczy sie tak naprawdę sam wyjazd ludzie z którymi pokonuję się to wszystko, ludzie których sie spotyka, miejsca które sie czasem tylko mija i przede wszystkim te sytuacje które z jakiegoś względu zapadają nam w pamięć...
że to mój blog, to będzie zupełnie inaczej.
Zbierałem sie bardzo długo do pisania i jak zwykle nie jestem za bardzo zadowolony z tych moich "wypocin"...
Występuje pewna zależność gdy jedziemy gdzieś (zwłaszcza w nieznane) to siedzimy jak na szpilkach. Nie możemy się doczekać celu…
Jeżeli wyjazd był udany to przy powrocie i tak poczujemy jakąś nutkę melancholii i Ulotności czasu…
Myślę że jak na sam początek to wystarczy, a ja teraz postaram się pisać
tu Przynajmniej:„od czasu, do czasu”…


Bless ya

PS. Dziękuję wam bardzo za ten wyjazd mam nadzieje że nie byłem zbyt upierdliwy i nadgorliwy. Było fantastycznie i wiem że sporo zawdzięczam dzięki tej wspaniałej atmosferze…
Jeszcze jedno wielkie piękne DZIĘJUJE..


Ahoj…
Posted by Picasa

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

hej, hej. mówiłam już, że nie ogarniam tych komentarzy;D

liczy się miejsce, ludzie i absynth!;D pięknie było i bardzo często wracam tam myślami.

niesamowici wy;*

Anonimowy pisze...

Martul- rzecz jasna;D ;*